Tagi: ‘media’

Którędy?

środa, 25-05-2011

którędy?

Iiii wylecieliśmy. Po ośmiu miesiącach w Nowej Zelandii, z których 5 przespaliśmy w samochodzie (te miesiące powinny liczyć się podwójnie, więc w sumie spędziliśmy w NZ cały rok;))

Już chciałem napisać, że to koniec przygody z tym dalekim krajem, ale tak naprawdę dla mnie to dopiero początek.

Jak sami mogliście się przekonać, relacja z tej podróży na blogu nie była zbyt wyczerpująca. Właściwie ograniczyła się tylko do wrzucania zdjęć, i to niezbyt często. Było i jest kilka tego powodów.

Pierwszy i najbanalniejszy to brak prądu do laptopa. Kiedy mieszka się 5 miesięcy w samochodzie, komputer i jego elektryczne potrzeby nie są na pierwszym miejscu;) Drugi powód to brak czasu na bloga, kiedy już dorwałem się do prądu w jakiejś bibliotece. Cenne godziny zabierał mi montaż filmików i pisanie teksów dla CitiBanku, które można zobaczyć na ich facebookowym profilu. To była dobra zabawa i pierwszy większy projekt multimedialny, więc chciałem się do niego przyłożyć. I wreszcie powód ostatni to nieogarniona ilość materiału, który zdołaliśmy w Nowej Zelandii zebrać. Tysiące zdjęć, dziesiątki wywiadów, filmowych i dźwiękowych, notatki, rysunki, książki, pomysły… Nie wiadomo było za co się złapać;)

Dlatego właśnie wydaje mi się, że to dla mnie dopiero początek. Teraz to wszystko muszę ogarnąć i złożyć w sensowną całość. A potem opublikować. Tylko coś mi się wydaje, że by to zrobić, najpierw powinienem stać się samozatrudnionym przedsiębiorcą.

Czy ktoś wie jak się zakłada w Polsce firmę?;)

PS Pozdrowienia z dusznej Malezji!

Nasz „Kiwi Project” – część II

środa, 06-04-2011

A kto jeszcze opowiedział nam o swojej pasji?

Radiowiec

DJ Nikora

Mała osada i jeszcze mniejsza stacja radiowa. Jeden prezenter, żywiołowy Nikora. Wystąpiliśmy gościnnie na antenie, a potem zabrzmiał dla nas „Biały Krzyż” Czerwonych Gitar;)

Nikora Curtis, radiowiec z Tolaga Bay

Rysownik komiksów

kiwiman

Musieliśmy go odwiedzić. Matt stworzył postać Kiwimana, który walczy o ekologiczny porządek świata, a przynajmniej Nowej Zelandii.

Matt Kelly, rysownik z Wellington

Miłośniczka art deco

artdeco

To było wydarzenie – całe miasto w strojach z epoki. Błyszczące samochody, gangsterzy i charleston na ulicach.

Judy Barnes z Napier

Piosenkarka country

kiwikate

Osobowość. Sceniczny pseudonim – Kiwi Kate. Gdy zajodłowała do naszego mikrofonu, serce mi stanęło.

Dianne „Kiwi Kate” Watson, piosenkarka z Woodville

Bibliotekarka w autobusie

mobilelibrarian

Nie wiadomo czy bardziej kierowca autobusu czy miłośniczka literatury. A może jedno i drugie. Bibliotekarka w mobilnej, obwoźnej bibliotece.

Dawn Fleury, bibliotekarka z Wanganui

Trener rugbystów

pat-lam

„The Blues” to poważna drużyna w poważnej lidze. Ale trener i były zawodnik znalazł dla nas chwilę, by pospekulować co rugby ma wspólnego z baletem.

Pat Lam, trener z Auckland

Mniszka buddyjska

nun

Udzieliła nam schronienia przed szalejącym cyklonem Wilma, opowiadając o medytacji. Uspokajająca wizyta.

Venerable Nangsel, mniszka z Colville

Hodowca małż

andrew

Zerwaliśmy się o 5 nad ranem, by dołączyć do załogi poławiaczy. Przez kilka godzin wyciągnęliśmy parę ton muszli z galaretowatą zawartością.

Andrew, menadżer farmy małży z z półwyspu Coromandel

A także;)

John Key, Prime Minister of New Zealand

Pod nasz obiektyw i mikrofon podstawił się nawet sam najwyższy państwowy urzędnik.

John Key, premier Nowej Zelandii

Cdn.

Nasz „Kiwi Project” – część I

wtorek, 29-03-2011

Jeździmy, filmujemy, robimy zdjęcia. Zebrała się już całkiem wesoła galeria postaci, zamkniętych na razie w plikach mpg. Za wcześnie by coś większego publikować, na razie więc mały „preview”, przedstawienie kilku Nowozelandczyków, którzy opowiedzieli nam o swoim kraju i swoich pasjach:

Surfer

surf09

Craig „CPL” Levers udzielił mi pierwszej w życiu lekcji surfingu. Przetrwałem, nie utonąłem, złapałem bakcyla, choć na razie kupiłem tylko bodyboard;)

Craig Levers, surfer i fotograf z Piha

Muzyk

sam01

Poznaliśmy się w pubie, gdzie śpiewał co wtorek covery i swoje własne piosenki. Zdolny młody człowiek. Zrobi karierę.

Sam Allen, muzyk z Auckland

Chef

steve01

Czy istnieje coś takiego jak kuchnia nowozelandzka? Jeśli tak, to z pewnością jej dużą częścią są owoce morza.

Steve Roberts, chef z Auckland

Kaskader

derby01

- It`s all about survival – rzucił krótko, wskakując do swojego forda, którym rozbija się na torze z innymi szaleńcami. Przetrwa najsilniejszy.

Paul Bartley Jr, kierowca wyścigowy z Auckland

Rzeźbiarz

nuku09

Maoryski artysta. Przyczepiłem mu kamerę do piły spalinowej, której używa do rzeźbienia – to była niezapomniana przygoda.

Uenuku Hawira, rzeźbiarz z Tuakau

Prezenterka

Nikki

Żywiołowa i energiczna Nikki prowadzi w nowozelandzkiej telewizji program o imigrantach z wysp Pacyfiku. Ale to nie wszystko, była także w Polsce.

Nikki Siulepa, prezenterka, aktorka i reżyserka z Auckland

Maoryska aktywistka

harata

Przyszłość maoryskiego dziennikarstwa.

Harata, aktywistka i prezenterka radiowa

Zielarka

wendy02

Udowadnia, że z ogródka pełnego ziół można zrobić niezły kosmetyczny biznes.

Wendy Kendall, zielarka i producentka kosmetyków z wyspy Waiheke

Strażnik przyrody

kiwi01

I wreszcie prawdziwe kiwi. Dzięki Erikowi mogliśmy zobaczyć ich wylęgarnie i posłuchać o tym jak bardzo podobne są do ludzi, którzy sami siebie nazywają Kiwi.

Eric Fox, strażnik przyrody z Otorohangi

Cdn.

Nikora o poranku

niedziela, 23-01-2011

DJ Nikora

Takie miejsca jeszcze istnieją, i tacy ludzie – oto Nikora Curtis, pasjonat, który stworzył lokalne radio dla społeczności Tolaga Bay, liczącej nie więcej niż 2000 dusz. Rekordzista świata, nadający audycję non-stop przez siedem dni:

DJ Nikora

A dzisiaj my, podróżni, gościliśmy w jego porannej audycji, mówiąc trochę o naszych planach. Słowiański akcent i niewiele do powiedzenia;), czyli nasz debiutancki występ w nowozelandzkim eterze (dźwięk słabszej jakości bo ze studia, a nie z radia. Studio jest tak małe, że Kasia siedziała pod stołem;):

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Tolaga Bay

A na koniec, gdy już ruszyliśmy, słuchając jeszcze Uawa FM, Nikora zagrał „Biały krzyż” Czerwonych Gitar. Wzruszające;)

Polskie Święta po samoańsku

środa, 22-12-2010

Nikki

Nikki Siulepa, prezenterka związana z programem „Tagata Pasifika”, opowiedziała nam o swoich świętach w Polsce:

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

„Czeczin”, o którym wspomina, to nie Szczecin a Cieszyn (chyba, że ze Szczecina poszli pieszo do Czech;))

Nikki

Nikki jest kolejną bohaterką naszego projektu „Being Kiwi”. Cała rozmowa o pracy w telewizji, samoańskich korzeniach i Nowozelandczykach, których można rozpoznać na kilometr, pojawi się za czas jakiś. Ale jeszcze nie wiem kiedy;))

Tymczasem Wesołych Świąt!!!

(fot. ajdekato)

Mobilna bankowość

środa, 08-12-2010

citi02

Dużym bankom się nie odmawia.

Citi Handlowy zaprosił mnie do przetestowania mobilnej bankowości, relacjonowania podróży i wrzucania zdjęć na facebookowy profil. Dostałem też iPhone`a;))

Wkrótce ruszamy na Citi Mobile PL.

Będą teksty i filmy!

Szok kulturowy

środa, 27-10-2010

shelly05

Czyż to nie jest słodkie, że „Fashion Week” trwa tylko dwa dni, deskorolki wciąż są na topie, strony internetowe ciągle robi się na tabelkach, benzyna ma 91 oktanów, w radiu króluje taneczna rąbanina, a bestsellerem w księgarni mogą być „Przypadki Robinsona Crusoe”?

Nowa Zelandia to kraj maleńki i oddalony od reszty świata jak nieszczęście, nic więc dziwnego, że trąci nieco prowincją.

Londyn i wcześniejsze podróże po świecie nieco nas zepsuły i niewiele nas już dziwi – nie ruszają nas różne odcienie i kolory skóry, ani nawet fakt, że sklepy z dekoracjami bożonarodzeniowymi mogą być otwarte przez cały rok – są jednak rzeczy, które wciąż wywołują uśmiech na twarzy, a czasem nawet grymas zdziwienia.

Kraj jest tak mały, że gazety są bliżej czytelnika niż gdziekolwiek indziej. W Auckland dostępny jest tylko jeden ogólnonarodowy dziennik, do którego można zwrócić się z pytaniem – kiedy na jakiejś krzyżówce zaczną działać światła albo kamery, czy też kto zajmuje się wieszaniem flag w odpowiednich miejscach. Gazeta odpowiada na łamach, i to jest prawdziwe dziennikarstwo.

Poza tym sprawa produkcji „Hobbita” stała się przedmiotem ogólnonarodowej debaty. Sam premier negocjował z przedstawicielami Warner Bros, obiecując im nawet zmiany w prawie pracowniczym, żeby tylko wybrali Nową Zelandię. I wreszcie się udało.

Z decyzji Amerykanów cieszą się nie tylko filmowcy, ale także biznesmeni, taksówkarze, restauratorzy, hotelarze i przewodnicy, którzy kupują półstronicowe ogłoszenia w gazecie, by wyrazić w nich swoje zadowolenie. W tej jednej hollywoodzkiej produkcji upatrują swojego gospodarczego zbawienia i obiecują, że całym sercem będą wspierać projekt.

Kochani są ci Nowozelandczycy, serdeczni, mili i ufni. Nie zamykają domów i samochodów. Chociaż oczywiście mają też swoje słabostki. Bekanie słychać na każdym kroku – robią to faceci, babki, wszyscy. Młodzi lubią też popisywać się pierdzeniem, w myśl zasady jaką widzieliśmy wywieszoną w jednym pubie: „nie powstrzymuj bąków, bo one potem wędrują kręgosłupem do głowy i stąd rodzą się gówniane pomysły”.

A takich pomysłów można by wymienić kilka. Na przykład kto wpadł na to, by wybudować ponadmilionowe miasto Auckland na 46 wulkanach?! Albo, żeby pod koniec XIX wieku budować fortyfikacje przeciwko atakowi Rosjan? Albo żeby dać się tak wykorzystywać na wojnach? Po wizycie w muzeum ma się nieodparte wrażenie, że Kiwi dowodzeni przez Brytyjczyków, byli mięsem armatnim w każdym konflikcie. Oni także mieli swoich pilotów walczących w bitwie o Anglię i też im się wydaje, podobnie jak Polakom, że to o nich Churchill powiedział słynne słowa: „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”.

Dziwi nas też to, że mimo licznych zalet, jest to kraj zesłania dla Francuzów i Anglików, którzy trafiają tu po dwóch latach w Australii, bo skończyła im się wiza. Nie chce im się wracać do domu, ale też nie bardzo wiedzą co tu robić. Siedzą więc i marudzą, przypominając jak to w Sydney czy Brisbane jest światowo, bo mają tam Ikeę (W NZ jej nie ma, bo sąd uznał, że będzie zbyt popularna, a przez to będą tworzyć się korki i zablokował budowę).

A przecież tutaj też jest fajnie. Prostytucja jest legalna, pracownicy tworzą związki zawodowe, wszyscy płacą kartami, nawet 2 dolary za batonik, a co najważniejsze – będąc z Europy, można imponować tym, że jeździło się za granicę SAMOCHODEM. Tutaj nie ma takiej możliwości.

Poza tym, jak się sami przekonujemy, jest tu duże skupisko niebanalnych i ciekawych osobowości. I to właśnie nimi mamy zamiar się zająć.

Facebook sucks!

środa, 13-10-2010

To koniec mojej fascynacji tym „portalem społecznościowym”. Odcięli mnie.

Ot tak, po prostu. Wszystko było dobrze, fanów przybywało, więc FB zaczął proponować bym wykupił jeszcze ogłoszenie, które ma pojawiać się na profilach ludzi zainteresowanych podróżami. Skusiłem się, wypełniłem formularz, ustaliłem minimalną stawkę, na próbę.

Dzień później automat napisał, że na moim koncie pojawiała się podejrzana transakcja i trach. Zamknęli Sępek Świata i mój prywatny profil. WTF??

Napisałem 5 maili, bo inaczej nie da się z nimi porozumieć. I cisza.

Jak mówi pewien mądry człowiek – uważajcie, bo kiedyś ten cały Facebook może obrócić się przeciwko ludzkości.

Ale walić to, mamy czym żyć.

Od dzisiaj wszakże (ładne słowo) staliśmy się zmotoryzowani!