Oto nasze najnowsze dzieło. Mediorama się rozkręca!
Posts Tagged ‘jazda’
Tak się bawimy w Nysie!
środa, 7 Wrzesień 2011Oswajanie nowych żywiołów
poniedziałek, 5 Wrzesień 2011Kto nigdy nie był na festiwalu 3Żywioły, niech żałuje.

Tym razem w Srebrnej Górze minęły go 3 dni opowieści, filmów, warsztatów i nakręcania się nawzajem (nie mówiąc już o tym, że także niesamowita prezentacja o Nowej Zelandii;))

Trochę po świecie jeżdżę, lecz nigdy wcześniej nie byłem na festiwalu podróżniczym. Dopiero tutaj znalazłem się wśród świrów takich jak ja;))

Szczegółowej relacji nie piszę, bo muszę odespać;)
Kolejna edycja już w marcu w Krakowie.
fot. ajdekato
I love Nysa;)
poniedziałek, 22 Sierpień 2011








W weekend polansowaliśmy się trochę Nyską;) Cóż to była za jazda! Lataliśmy z tyłu po pluszowych kanapach, przy zawrotnej prędkości 80 km/h, w takt kiwającej się błyszczącej dyskotekowej kuli;) Bezcenne.
Nyskę odpicowali koledzy z Pojazdowni i portalu I love Nysa. Warto zajrzeć i zalajkować na Facebooku. Pozytywnie zamotani;))
Szołril Nowa Zelandia
wtorek, 19 Lipiec 2011Oto kilka ruchomych obrazków z Nowej Zelandii i projektu Kiwi, nad którym pracuję z wolna.
Na razie z wolna, bo dużo się dzieje. Urzędy, vaty, faktury, rozmowy z telewizją ;) Grantu niestety nie dostałem, więc do Zimbabwe nie jadę. Muszę zająć się tym co tu i teraz.
A więc formularzem ZUS DRA ;)
(Showreel w wersji HD można obejrzeć tu)
Z ziemi malezyjskiej do Polski
poniedziałek, 6 Czerwiec 2011






Szczerze mówiąc niewiele chciało nam się robić w tej Malezji. Kasia cyknęła kilka fotek, a ja przesiedziałem większość czasu przed komputerem. No chyba że akurat byliśmy na jednym z trzech posiłków dziennie, jedzonych w restauracjach. Porządny obiad można tam dostać za 7 złotych. W Nowej Zelandii mogliśmy sobie za to kupić najwyżej paczkę „chińskich zupek”. Żarliśmy więc dużo, ale i tak na razie nie pomogło. Do domu przywiozłem 10 kg obywatela z wyższym wykształceniem mniej.
Poza tym warto było tłuc się tyle czasu przez Berlin, Londyn, Kuala Lumpur, pół Australii i całą Nową Zelandię, by na końcu móc, po raz pierwszy w życiu, wylądować na lotnisku w Pyrzowicach. Żeby nikt nie mówił, że „cudze chwalicie, a swego nie znacie”.
A teraz już sam siebie zaganiam do roboty. Muszę zorganizować jakieś biurko i brać się do spisywania wywiadów z taśm.
fot. Ajdekato
Którędy?
środa, 25 Maj 2011
Iiii wylecieliśmy. Po ośmiu miesiącach w Nowej Zelandii, z których 5 przespaliśmy w samochodzie (te miesiące powinny liczyć się podwójnie, więc w sumie spędziliśmy w NZ cały rok;))
Już chciałem napisać, że to koniec przygody z tym dalekim krajem, ale tak naprawdę dla mnie to dopiero początek.
Jak sami mogliście się przekonać, relacja z tej podróży na blogu nie była zbyt wyczerpująca. Właściwie ograniczyła się tylko do wrzucania zdjęć, i to niezbyt często. Było i jest kilka tego powodów.
Pierwszy i najbanalniejszy to brak prądu do laptopa. Kiedy mieszka się 5 miesięcy w samochodzie, komputer i jego elektryczne potrzeby nie są na pierwszym miejscu;) Drugi powód to brak czasu na bloga, kiedy już dorwałem się do prądu w jakiejś bibliotece. Cenne godziny zabierał mi montaż filmików i pisanie teksów dla CitiBanku, które można zobaczyć na ich facebookowym profilu. To była dobra zabawa i pierwszy większy projekt multimedialny, więc chciałem się do niego przyłożyć. I wreszcie powód ostatni to nieogarniona ilość materiału, który zdołaliśmy w Nowej Zelandii zebrać. Tysiące zdjęć, dziesiątki wywiadów, filmowych i dźwiękowych, notatki, rysunki, książki, pomysły… Nie wiadomo było za co się złapać;)
Dlatego właśnie wydaje mi się, że to dla mnie dopiero początek. Teraz to wszystko muszę ogarnąć i złożyć w sensowną całość. A potem opublikować. Tylko coś mi się wydaje, że by to zrobić, najpierw powinienem stać się samozatrudnionym przedsiębiorcą.
Czy ktoś wie jak się zakłada w Polsce firmę?;)
PS Pozdrowienia z dusznej Malezji!
Wracanie
środa, 18 Maj 2011
Nie wiem jakim cudem, i po co, ściągnąłem na telefon ebook „Nad Niemnem”… To już chyba czas, by wracać;) Trzeba się ewakuować zanim zacznę szukać podobieństw w opisach przyrody u Orzeszkowej z krajobrazami Nowej Zelandii, a pływające tu parowce pełne będą Bohatyrowiczów… Stop.
Wystarczy;)
Teraz jeszcze tylko kwarantanna, czyli dwa tygodnie w Kuala Lumpur (a co!) i wreszcie lądowanie w Polsce.
A co dalej?
Czeka na mnie 15 tysięcy zdjęć do obrobienia i godziny materiału filmowego.
To będzie zabawa!
Trzydzieści jeden
wtorek, 3 Maj 2011




I wciąż latam!;))
Nasz „Kiwi Project” – część II
środa, 6 Kwiecień 2011A kto jeszcze opowiedział nam o swojej pasji?
Radiowiec

Mała osada i jeszcze mniejsza stacja radiowa. Jeden prezenter, żywiołowy Nikora. Wystąpiliśmy gościnnie na antenie, a potem zabrzmiał dla nas „Biały Krzyż” Czerwonych Gitar;)
Nikora Curtis, radiowiec z Tolaga Bay
Rysownik komiksów

Musieliśmy go odwiedzić. Matt stworzył postać Kiwimana, który walczy o ekologiczny porządek świata, a przynajmniej Nowej Zelandii.
Matt Kelly, rysownik z Wellington
Miłośniczka art deco

To było wydarzenie – całe miasto w strojach z epoki. Błyszczące samochody, gangsterzy i charleston na ulicach.
Judy Barnes z Napier
Piosenkarka country

Osobowość. Sceniczny pseudonim – Kiwi Kate. Gdy zajodłowała do naszego mikrofonu, serce mi stanęło.
Dianne „Kiwi Kate” Watson, piosenkarka z Woodville
Bibliotekarka w autobusie

Nie wiadomo czy bardziej kierowca autobusu czy miłośniczka literatury. A może jedno i drugie. Bibliotekarka w mobilnej, obwoźnej bibliotece.
Dawn Fleury, bibliotekarka z Wanganui
Trener rugbystów

„The Blues” to poważna drużyna w poważnej lidze. Ale trener i były zawodnik znalazł dla nas chwilę, by pospekulować co rugby ma wspólnego z baletem.
Pat Lam, trener z Auckland
Mniszka buddyjska

Udzieliła nam schronienia przed szalejącym cyklonem Wilma, opowiadając o medytacji. Uspokajająca wizyta.
Venerable Nangsel, mniszka z Colville
Hodowca małż

Zerwaliśmy się o 5 nad ranem, by dołączyć do załogi poławiaczy. Przez kilka godzin wyciągnęliśmy parę ton muszli z galaretowatą zawartością.
Andrew, menadżer farmy małży z z półwyspu Coromandel
A także;)

Pod nasz obiektyw i mikrofon podstawił się nawet sam najwyższy państwowy urzędnik.
John Key, premier Nowej Zelandii














