Archiwum kategorii ‘Coś się dzieje’

Sępek Świata na Androida

poniedziałek, 12-09-2011

aplikacja1aplikacja2

Musiałem przesiąść się z iPhone`a na telefon z systemem Android i w ramach zapoznawania się z nowym ustrojem, strzeliłem sobie pierwszą w życiu aplikację, czyli niniejszy blog do czytania i oglądania w komórce. A co!;)

W sumie jest to prosty mechanizm, plugin do WordPressa, udostępniany na stronie feed.nu.

Tak więc osobom, które chcą być na bieżąco i tym, które lubią takie gadżety, polecam:

sepekswiata app

(Do ściągnięcia i zainstalowania aplikacji najłatwiej użyć Barcode Scannera od razu w komórce. Jeśli macie inne sposoby, tu jest bezpośredni link.)

Dajcie znać czy działa;)

Tak się bawimy w Nysie!

środa, 07-09-2011

Oto nasze najnowsze dzieło. Mediorama się rozkręca!

Oswajanie nowych żywiołów

poniedziałek, 05-09-2011

Kto nigdy nie był na festiwalu 3Żywioły, niech żałuje.

zywioly1

Tym razem w Srebrnej Górze minęły go 3 dni opowieści, filmów, warsztatów i nakręcania się nawzajem (nie mówiąc już o tym, że także niesamowita prezentacja o Nowej Zelandii;))

zywioly4

Trochę po świecie jeżdżę, lecz nigdy wcześniej nie byłem na festiwalu podróżniczym. Dopiero tutaj znalazłem się wśród świrów takich jak ja;))

zywioly3

Szczegółowej relacji nie piszę, bo muszę odespać;)

Kolejna edycja już w marcu w Krakowie.

fot. ajdekato

I love Nysa;)

poniedziałek, 22-08-2011

nyska12

nyska04

nyska01

nyska05

nyska06

nyska08

nyska09

nyska10

nyska14

W weekend polansowaliśmy się trochę Nyską;) Cóż to była za jazda! Lataliśmy z tyłu po pluszowych kanapach, przy zawrotnej prędkości 80 km/h, w takt kiwającej się błyszczącej dyskotekowej kuli;) Bezcenne.

Nyskę odpicowali koledzy z Pojazdowni i portalu I love Nysa. Warto zajrzeć i zalajkować na Facebooku. Pozytywnie zamotani;))

Fajny ten Londyn był taki…

środa, 10-08-2011

Pisze do mnie znajomy z Londynu: „…krajobraz jak po wojnie, powyrywane bankomaty, spalone domy, splądrowane sklepy, ale tylko jednego nie ruszyli. Nic nie zabrali z… księgarni. Nie zginęła ani jedna książka podobno. O czymś to świadczy.”

Taka impreza mnie minęła…

A że londyńczycy lubią sobie poprotestować i nie przepadają za policją, to pamiętam:

Szkoda tylko takiego ładnego miasta.

Weekend z prędkością F2

poniedziałek, 01-08-2011

W sobotę, jak zwykle co roku, padła Twierdza Nysa:

bitwa02

bitwa04

bitwa05

A w niedzielę znalazłem się w Wielkopolsce na wyścigach motorówek sunących 200km/h po jeziorze cichowskim:

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

F2, Cichowo 2011

Z tego rozpędu dziś po raz pierwszy zapłaciłem sobie ZUS ;)


PS Poprzedni wpis o współpracy z telewizją zdjąłem na prośbę.

Zim Zim

piątek, 17-06-2011

Zimbabwe

Nie to, że mi się w Polsce nie podoba czy coś, ale kilka ostatnich dni spędziłem na tworzeniu unijnego projektu. Polska Akcja Humanitarna ogłosiła konkurs grantowy, dając 22 tysiące złotych na stworzenie książki o krajach globalnego południa.

Wybrałem Zimbabwe, wysmażyłem 25 stron projektowego maszynopisu o swoich pomysłach, osiągnięciach i referencjach, i w ostatniej chwili wysłałem poczteksem. Mam nadzieję, że dojdzie na czas. I że wybiorą akurat mnie. I że pojadę.

A skoro to już mam z głowy, czas zająć się czytaniem o vacie, zusie i innych atrakcjach. Działalności jeszcze oficjalnie nie założyłem. Waham się;)

Z ziemi malezyjskiej do Polski

poniedziałek, 06-06-2011

malezja13

malezja12

malezja11

malezja08

malezja05malezja04

malezja07

Szczerze mówiąc niewiele chciało nam się robić w tej Malezji. Kasia cyknęła kilka fotek, a ja przesiedziałem większość czasu przed komputerem. No chyba że akurat byliśmy na jednym z trzech posiłków dziennie, jedzonych w restauracjach. Porządny obiad można tam dostać za 7 złotych. W Nowej Zelandii mogliśmy sobie za to kupić najwyżej paczkę „chińskich zupek”. Żarliśmy więc dużo, ale i tak na razie nie pomogło. Do domu przywiozłem 10 kg obywatela z wyższym wykształceniem mniej.

Poza tym warto było tłuc się tyle czasu przez Berlin, Londyn, Kuala Lumpur, pół Australii i całą Nową Zelandię, by na końcu móc, po raz pierwszy w życiu, wylądować na lotnisku w Pyrzowicach. Żeby nikt nie mówił, że „cudze chwalicie, a swego nie znacie”.

A teraz już sam siebie zaganiam do roboty. Muszę zorganizować jakieś biurko i brać się do spisywania wywiadów z taśm.

fot. Ajdekato